Do darmowej dostawy brakuje:

100.00 PLN

Kwota:

0.00 PLN

Zobacz koszyk Zamówienie

Kopi luwak – czy naprawdę jest wart zachodu?

28 października 2021

 Zapewne wielu z Was słyszało już co nieco o słynnym wśród kaw kopi luwaku. Czym jest? Skąd pochodzi? Dlaczego jest taki popularny? Co sądzą o nim specjaliści? Tutaj przybliżę Wam to zagadnienie. 

Cóż to takiego?

Skoro podejmuję ten temat, można domyślać się, iż kopi luwak jest kawą. Jednak to nie taka kawa tradycyjna, którą wypijemy w każdej kawiarni. W jej produkcji bierze udział bardzo egzotyczny gatunek, jakim jest łaskun, zwany też inaczej cywetą, czy luwakiem. Łaskuny, to niewielkie zwierzęta – małe, drapieżne, kotokształtne ssaki. Ich odmiany są różne i wyglądają przykładowo tak: 

W naturalnym środowisku te drapieżniki żywią się drobnymi gryzoniami, insektami, roślinami oraz owocami. Między innymi owocami kawowca. Kawowe wiśnie trafiając do układu pokarmowego cywet, poddawane są wstępnej obróbce. Enzymy trawienne rozkładają owocowy miąższ, a kwas mlekowy wspomaga proces fermentacji. Ostatecznie cywety wydalają ziarna kawowca w całości. Zwierzęce odchody są zbierane, ziarna dokładnie myte, a dopiero później wypalane.  

Azjatycki rodowód

Kawa konsumowana przez łaskuny uprawiana jest właściwie wyłącznie w Azji ze szczególnym uwzględnieniem wysp indonezyjskich takich jak Bali, Celebes (inaczej zwany Sulawesi) i Sumatra. Mniejsze ilości produkuje się na Filipinach, w Wietnamie i Chinach. Skąd to geograficzne ograniczenie? Odpowiedź jest prosta – gdzie żyją cywety, tam znajdziemy kopi luwak. 

Nie piłeś prawdziwej kawy, jeśli nie próbowałeś kopi luwaka!

Takie stwierdzenie krąży wśród “prawdziwych” kawoszy. Skąd się wzięło? Zapewne jest ono skutkiem bardzo dużej popularności tych konkretnych ziaren. Otóż jeszcze kilka lat temu kopi luwak uważano za najlepszą kawę na świecie. Czy jest najlepsza?  Z pewnością jest najdroższa, a skoro taka droga, to pewnie najpyszniejsza. I tak, koło samo się napędza. Cena jednego kilograma tego surowca sięga spektakularnej kwoty dwóch tysięcy złotych. Wysoka stawka, jak na wagową równowartość torebki cukru. Jednak to nic dziwnego, jeśli rocznie wszyscy producenci, ze wszystkich upraw są w stanie pozyskać jedynie pięćdziesiąt ton kopi luwaka. To decyduje o ekskluzywności produktu. 

Popularności tej kawie dodaje oczywiście jej pochodzenie. Wracając z egzotycznych wakacji, wszyscy pytają czy jedliśmy robaki. Jeśli chwalimy się uwielbieniem dla kawy, to założenie jest takie, że choć raz musieliśmy spróbować naparu z odchodów cywety.  

Czy to naprawdę takie niezwykłe doświadczenie?

Skoro kopi luwak jest tak drogi, dlaczego wielu specjalistów uważa go niegodnego uwagi? Problem z tą kawą tłumaczą w następujący sposób.

Po pierwsze i najważniejsze: aby uzyskać ziarno poddane tej “specjalnej” obróbce, niezbędny jest udział cywet. W związku z tym, aby zwiększyć zasoby produktu, lokalni przedsiębiorcy wpadli na pomysł, by wyłapywać dzikie łaskuny i hodować je w niewoli. W efekcie zwierzęta przetrzymywane są w ciasnych klatkach, dzieląc je z kilkoma osobnikami. Karmi je się wyłącznie owocami kawowca, przez co ich dieta jest bardzo ograniczona i brakuje w niej ważnych dla cywet składników odżywczych. Dodatkowo owoce, jakie są im serwowane często są najniższej jakości surowcem. Często dla zwierząt wybiera się głównie robustę (z reguły gorszą jakościowo niż arabica, zawierającą więcej goryczy i kofeiny) pełną defektów, czyli cały proces odbywa się sprzecznie z naturą cywet. Zwierzęta w  naturalnym środowisku stronią od grupowania się w stada. Do odżywiania się wybierają tylko najlepsze owoce (słodkie, dojrzałe, pełne miąższu), które i tak są tylko jednym z elementów ich jadłospisu. Poruszają się po otwartych przestrzeniach, skacząc między drzewami. W niewoli nie mają takich możliwości.

Drugą kwestią jest smak: prawdziwy kopi luwak powinien być łagodny, pozbawiony goryczy i nadmiernej kwasowości oraz charakteryzować się słodyczą, przywodzącą na myśl karmel i czekoladę. Jak jest w rzeczywistości? Ze względu na marną jakość surowca powszechnie dostępna kawa tego gatunku jest nieprzyjemnie goryczkowa i pozostawia cierpki posmak w ustach. Duża zawartość robusty w kopi luwaku determinuje nieprzyjemne doznania sensoryczne. Nieetyczne traktowanie łaskunów ma realny wpływ na smak ziaren. Zachwiana równowaga trawienna i hormonalna zwierząt wynikająca z warunków w jakich są przetrzymywane, powoduje, iż ziarna są niewłaściwie trawione. Ostatecznie jest to intensywnie wyczuwalne w filiżance bardzo drogiej kawy. 

Ostatnia kwestia to oczywiście wartość i zawartość paczki produktu. W związku z zawrotną ceną surowca pochodzącego z odchodów łaskunów, producenci często idą na skróty. Aby nazwać kawę kopi luwakiem, wystarczy jedynie dwudziestoprocentowa zawartość tego specyficznego wyrobu w paczce. Pozostałych osiemdziesiąt procent zawartości opakowania może pochodzić z wszelakiego źródła, być robustą lub wątpliwej jakości, podrzędną arabiką. Takie normy pozwalają na sprzedaż naprawdę niesmacznej kawy, za bardzo duże pieniądze.

Czy w takim razie nie powinienem nigdy próbować kopi luwaka?

Nie każdy kopi luwak, to cierpki i gorzki napar okupiony zwierzęcym cierpieniem, ale aby pozyskać naprawdę wysokiej jakości ziarna, które pochodzą z etycznego źródła niestety trzeba się bardzo postarać i solidnie uszczuplić swój portfel. Doznania smakowe związane ze spożywaniem tego konkretnego ziarna nie różnią się jednak wiele od tych, których doświadczamy podczas picia wysokojakościowej, stuprocentowej arabiki z Brazylii. A to dopiero początek. O wiele bogatsze doznania niesie za sobą kosztowanie naparu z ziaren w różnych, skomplikowanych obróbkach. Niezapomniane doznania smakowe i niezwykle szlachetny smak zapewnia picie kaw speciality poddanych skomplikownym obróbkom, na przykład: anaerobic fermentation, carbonic maceration czy lactic process.  A kiedy naprawdę potrzebujemy blichtru i luksusu, warto sięgnąć po panamską Geishę. Swoje kosztuje, ale to niezwykła kawa. A takich na rynku coraz więcej. To wszystko brzmi bardziej oryginalnie, niż kopi luwak, który już nam się obił o uszy, prawda? A kolejną zaletą jest fakt, iż kupując ziarna wymienione powyżej wydamy nawet dziesięciokrotnie mniej niż na kawę ze cywetą na etykiecie.

Drogą podsumowania – więcej będziemy mieć realnych korzyści z picia ogólnodostępnej, wysokojakościowej kawy, którą możemy nabyć w każdej kawiarni speciality, niż z wymuszonego mruczenia nad filiżanką gorzkiego jak życie łaskunów naparu.

Mamy wystarczająco pysznej kawy na świecie, więc pozwólmy zwierzakom być zwierzakami😊

Kalina

Kalina Sytniewska

Trudno o bardziej wyrozumiałą i otwartą osobę. Trudno też o lepsze ciasteczka owsiane, niż te które robi Kalina. 🙂 Na codzień prowadzi internetową sprzedaż. Mistrzyni wielozadaniowości i… porządku. Żaden okruszek nie umknie jej oku. Kocha owocowe i kwasowe czarne kawy, ale szczerze docenia też kakao z mlekiem migdałowym.

Podziel się z innymi!

Poprzedni wpis
Kolejny wpis

×