Do darmowej dostawy brakuje:

100.00 PLN

Kwota:

0.00 PLN

Zobacz koszyk Zamówienie

Odczarujmy robustę!

6 maja 2021

Jako reprezentantka kawowego świata przyznaję się bez bicia, że trochę zepchnęliśmy Ją na boczny tor. Zachłysnęliśmy się nieco kawą speciality, 100% arabiką, alternatywnymi metodami zaparzania – ich owocowością, przyjemną kwasowością a zapomnieliśmy o Niej. Niedocenialiśmy Jej, niektórzy z nas nawet trochę Nią gardzili. O kim mowa? O Szanownej Pani Robuście.

Kiedy przyszła trzecia fala kawowa (o pierwszej i drugiej jeszcze Wam powiemy) jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się w Polsce kawiarnie speciality a wszyscy zaczęli rozkoszować się naparami z dripa czy chemexa. Zachłysnęliśmy się kawą o wysokiej kwasowości, przyjemnej owocowości, kawą 100% arabiką jasno paloną z segmentu speciality. Absolutnie nic w tym złego, ale gdzieś między tymi dripami i chemexami utarło się, że robusta to kawa gorszej jakości, że może nawet taki trochę burak pastewny – co to wiele do wzrostu nie potrzebuje i wyrośnie nawet na kamieniu (to zdanie ortodoksów, ale znam takich!). A arabika? Ach, arabika! Ona potrzebuje do wzrostu chuchania, dmuchania, żeby jej czytać „Pana Tadeusza” i puszczać Mozzarta. Skoro jest taka wymagająca, to jest bardzo szlachetna, a skoro szlachetna to najpyszniejsza. Oczywiście piszę to trochę prześmiewczo (znaczy: puszczam do Was oko), ale Ci z Was, którzy na kawie znają się trochę bardziej niż odrobinę i kawę lubią pewnie wiedzą o co mi chodzi. 😉

Trochę zapomnieliśmy, że o gustach się nie dyskutuje. Trochę zapomnieliśmy, że kawa jest dla ludzi i każdego należy obdarować wg jego potrzeb. Nie wszyscy cenią jasno palone kawy speciality – nie muszą. Dla mojej Cioci Elżbiety najbardziej szlachetna Kenia z dripa zawsze pozostanie cyt: „No, smaczna. Ale czy doparzona?”.

Odmian botanicznych kawy jest cała masa. Trudno określić dokładnie ile. Kiedyś słyszałam o ponad stu! Wiele z nich to tylko ciekawostki z atlasu botanicznego. Ale są. Na najszerszą skalę uprawia się arabikę i robustę. Faktycznie, trochę jest tak, że robusta nie jest aż tak wymagająca jeżeli chodzi o warunki uprawy jak arabika. Jest też bardziej wytrzymała na wszelkie choroby czy szkodniki, lepiej radzi sobie z nadwyżką światła lub wody – po prostu uprawia się ją nieco łatwiej niż arabikę. Robusta ma też większe krzaki niż jej „bardziej szlachetna” siostra. W związku z tym podczas jednego owocowania daje więcej ziaren kawy. Same ziarna też się od siebie różnią. Jeszcze przed wypaleniem ziarna arabiki są szaro-zielone, pachną trochę jak surowa fasola, a może groch… Ziarna robusty są mniejsze, bardziej okrągłe niż jajowata arabika i mają sinawy kolor. Po wypaleniu wyraźnie widać różnicę w budowie ziarna. Prócz samego kształtu i wielkości ziarna różnią się od siebie też tych charakterystycznym rozcięciem pośrodku. Linia arabiki jest smukła, jak samo ziarno, przypomina literę S – erotycznie wygięte ciało bogini. 😉 W przypadku robusty rozcięcie jest bardziej masywne i proste, jak litera I.

Smak? Zgoła odmienny. Arabika, jak pewnie wiecie, ma w sobie dużo kwasowości. Nie jest kwaśna, tylko kwasowa. To różnica. Bo kwaśna jest np. stara maślanka albo kiszone ogórki. W arabice mamy do czynienia z owocową kwasowością. Taką, którą znasz np. ze smaku czarnych porzeczek. Jabłko, truskawka, malina, jeżyna… nawet najbardziej dojrzałe będą miały w sobie nuty owocowej, przyjemnej kwasowości. Tę samą, albo bardzo podobną znajdziesz w arabice. No, ale nie w robuście.

Robusta jest raczej wytrawna. Pojawia się w niej słodycz, ale jest to raczej słodycz, którą kojarzysz ze smaku gorzkiej albo deserowej czekolady. Niektóre z robust są lekko korzenne, przyprawowe. Mają torfowe aromaty, lekko szorstkie i pikantne. Są cięższe w smaku niż arabiki. Bardziej intensywne. Robusta ma też odrobinę więcej kofeiny niż arabika. 2,7% robusta i 1,5% arabika. Czy wyczujesz różnicę? Czy Twój organizm ją wyczuje? Dobre pytanie. Trudne pytanie. To sprawa mocno indywidualna, bo każdy z nas inaczej przyswaja i reaguje na kofeinę. Kwestię kofeiny zostawiam jednak na potem, bo Kalina z kawiarni UNO przygotowała świetny artykuł na ten temat. Niedługo ukaże się na blogu. Stay turned! 😉

Wracając do meritum… Jakość! Każda kawa, bez znaczenia na gatunek, może być lepszej lub gorszej klasy. Co z tego, że ziarno jest 100% arabiką skoro wyhodowaną w kiepskich warunkach? Na marnej glebie? Są plantatorzy, którzy o drzewka robusty dbają jak o własne dzieci. Powstaje z tego naprawdę dobra kawa!

Tak jak najnowsza Rwanda Nyungwe 100% robusta. Kawa uprawiana w ekologicznych warunkach. Problem polega na tym, że wszystkie certyfikaty poświadczające ekologiczną uprawę są bardzo kosztowne. Małych plantatorów z Rwandy zwyczajnie na nie nie stać. 🙁

Rwanda nie ma dostępu do morza. Ma za to bardzo znany Narodowy Park Wulkanów. Oprócz tego, że rezerwat jest matecznikiem dla małp i goryli, ma cztery zalesione wulkany to posiada jeszcze ciężką gliniastą glebę. W tych dobrych warunkach, na wysokości ok. 1500-1600 m n.p.m., od wielu lat swoje uprawy prowadzi mała, ale bardzo doceniana na świecie, plantacja kawy. Uprawiają też… robustę! Ha, i to jaką!

Plantator i opiekunowie bardzo dbają o każdy krzaczek robusty. Podlewają ją tylko wodą z pobliskiego, górskiego strumienia i stają na rzęsach żeby kawowce miały optymalne nasłonecznienie. Na przełomie maja i lipca, kiedy na plantacji panuje temperatura ok. 24 stopni, owoce robusty są ręcznie zbierane i sortowane.

Następnie kawa jest suszona na słońcu z częścią miąższu, który pozostał na ziarnach po wstępnej obróbce. Metoda nazywa się pulped natural. Ten miąższ delikatnie fermentuje, wysusza się na powierzchni ziarna co dodaje kawie głębi, kremowego, solidnego body i przyjemnej słodyczy. Ta ostatnia w przypadku robusty to słodycz, którą na pewno kojarzysz ze smaku gorzkiej czekolady albo słodu. Nie jest to wysoka, owocowa słodycz. Ten smak docenią koneserzy wyrazistych, lekko pikantnych, wytrawnych kaw. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że do tego smaku trzeba dojrzeć – jak do smaku dobrej whisky. Kawa została średnio wypalona w plararni Odija w Poznaniu przez roastera Pawła (vel. Jasny). To palenie sprawia, że najlepiej sprawdzi się zaparzona w ekspresie kolbowym. Może też raczyć Was zaparzona w dobrej jakości ekspresach automatycznych. Nieco więcej kwasowości kawa ta pokazuje w kawiarce. Wyłania się z niej lekko owocowy charakter kaw Rwandy. Nawet jako klasyczna, chamska plujka, zalewajka, sypana smakuje dobrze.

Czy pasuje do mleka? Owszem. Nie „rozmywa się” i nie ginie w mleku. Przebija się przez nie charakterystyczny robuściany, wytrawny smaczek. Rano espresso, popołudniu cappuccino z Rwandy Nyungwe 100% robusta – czy to nie świetny plan? 🙂

Okazuje się, że o często pomijanej robuście można powiedzieć tak samo wiele dobrego jak o wystawianych na piedestał arabikach. Warto jej spróbować i po prostu przekonać się na własnym podniebieniu, że robusta premium istnieje i wiele ma do zaoferowania. Więc… cin, cin!

Najlepsza kawa to ta, która Ci smakuje,

Kruszyna

 

użyta grafika pochodzi ze strony www.kawowy.guru

Martyna Nowak

Dla przyjaciół Kruszyna. 🙂 Prowadzi nasz sklep internetowy. Z kawą związana od prawie 10 lat, z Uno Espresso od dwóch. Bezpośrednia, uśmiechnięta i ma miły głos przez telefon. Na codzień pije czarną kawę, z mlekiem od święta. Potrafi docenić dobrego dripa z Kenii i dobre selfie.

Podziel się z innymi!

Poprzedni wpis
Kolejny wpis

×